
Powyższe zdjęcie zostało zrobione w połowie grudnia, w zeszłym roku, przed centrum handlowym w Katarze. Tak wygląda tutejsza zima i wszyscy mieszkańcy Kataru z utęsknieniem czekają na te 3 miesiące wytchnienia. Nadal będzie ciepło, ale nie tak ekstremalnie jak teraz. Trzeba być naprawdę ciepłolubnym człowiekiem, aby wytrzymać katarskie temperatury. Zaakceptować ciągłe wrażenie, że jakkolwiek nie jesteś ubrany, to i tak okryty jesteś niewidzialnym, elektrycznym kocem. Nie ma znaczenia o której porze dnia wychodzisz na zewnątrz – o wschodzie słońca, po jego zachodzie, czy w środku nocy – zawsze jest ciepło/gorąco. Jest to idealny kraj dla reumatyków i ludzi o kociej naturze 😉
To prawdziwy komfort przepękać zimę w t-shircie, jeansach i parze białych adidasów, ale, gdy oglądam na Instagramie najnowsze kolekcje wełnianych swetrów, ciepłych marynarek i zimowych płaszczy, dopada mnie fomo (fear of missing out) i zaczynam tęsknić za polską jesienią i zimą. No niestety, w życiu nie można mieć wszystkiego. Cieszę się więc taką jesienią jaka jest mi tu w Katarze dana. A jaka jest? Ciepła. Beżowa, błękitna i różowa. Bywa bajkowa, na przykład wtedy, gdy różowe flamingi przylatują tutaj w listopadzie, by spędzić zimę w ciepłych, turkusowych, pustynnych fiordach Kataru.







1.-7. Jesienne i zimowe umilacze w Katarze. Zamiast na śnieg, czekamy na różowe flamingi 😉
