
Mój dobry znajomy, o japońskich korzeniach, zapytał mnie pewnego razu, czy odwiedziłam kiedykolwiek Muzeum Marca Chagalla w Nicei. Przyznałam, że nigdy tam nie dotarłam. Ta rozmowa o sztuce, fenomenie francuskich eklerów i życiu toczyła się w jednej z uroczych knajpek w francuskiej miejscowości Antibes, w sercu Lazurowego Wybrzeża, które w szczycie sezonu bije w przyspieszonym tempie. Tę sezonową gorączkę, którą odczuwa każdy członek załogi jachtu, można szybko zbić lampką schłodzonego, różowego wina i taką miłą terapię wtedy sobie zafundowaliśmy. „Koniecznie musisz zobaczyć to miejsce, te obrazy są nierealne” – powiedział. Rady pewnych osób bierze się do serca, zwłaszcza gdy pochodzą od samych artystów, a w tym przypadku szefa kuchni, który serwowane przez siebie sushi podnosi do rangi sztuki.


1., 2. Beaulieu- Sur-Mer. Day off – dzień wolny od pracy – to jeden z najpiękniejszych momentów pracy na statku, a jeśli zdarza się na Lazurowym Wybrzeżu, gdzieś pomiędzy Monaco, a Niceą, to emocje załogi sięgają zenitu. Kiedy już tylko dotarły do mnie zapowiedzi jednodniowych wakacji w Beaulieu-Sur-Mer, wiedziałam, że pojadę do Nicei, do Muzeum Marca Chagalla. Przedtem jednak, zdecydowałam się poszwendać po tej niebywale pięknej mieścinie i jej porcie. Podziwiane tam wille i jachty najczęściej należą do kogoś sławnego.




1., 2., 3. Muzeum Marca Chagalla w Nicei, którego lokalizację znajdziecie tutaj. Trasę z głównego dworca Nicei do muzeum przebyłam pieszo, z przystankiem na kawę i croissanta. Muzeum jest ewenementem w skali co najmniej europejskiej, ponieważ zostało otwarte przez samego Chagalla, w dniu jego 86 urodzin (takie miejsca zazwyczaj powstają po śmierci artysty). Wystawa jego prac o tematyce biblijnej mieści się w jednopiętrowym budynku z ogrodem, sklepem z pamiątkami, kafejką i sadzawką. W budynku mieści się także sala koncertowa, która na co dzień zamienia się w kino i gdzie wyświetla się film biograficzny o Chagallu. 4. Cała wystawa dedykowana jest jego ukochanej kobiecie Vavie.




1., 2., 3. i 4. Obrazy z Muzeum Marca Chagalla w Nicei. Czytam, że są scenami biblijnymi, jednakże mam wrażenie, że są one wyrazem wielu wierzeń (nawet wiary w reinkarnację). Są to sceny biblijne, ale w kolorach z najśmielszego snu, wszystko fruwa – i kochankowie i zwierzęta. Picasso, który wcale nie lubił Chagalla, powiedział kiedyś: „Nie wiem skąd bierze te obrazy!” i dodał, że w głowie Chagalla musi siedzieć anioł. Lubię historię Chagalla. W jego rodzinie nie było artystów, tak jak w mojej nie było marynarzy. Gdy oświadczył swoim rodzicom, iż pragnie malować, bardzo ich zmartwił. Popularne w rodzinie handlowanie śledziami wydawało się być zawodem z większą przyszłością, niż malowanie, bowiem uważano, że śledzie zawsze ktoś kupi. Chagall postawił na swoim i nie śmierdział ani rybami, ani groszem. Prawie pół życia malował swoje obrazy nago, by nie pobrudzić swojego jedynego ubrania farbą. Jego męska intuicja jednak go nie zawiodła, bo odniósł sukces już w okolicach 30-stki. Żydowskie pochodzenie artysty sprawiło, że w czasie wojny musiał uciekać za ocean. Ostatecznie zamieszkał na Lazurowym Wybrzeżu.



1., 2., 3. Obrazy cd. To co zapamiętacie z tego muzeum to kolory. Mimo swojej intensywności, doskonale pasują do opowieści. Nie bez przyczyny mówi się o chagallowskim niebieskim, czerwonym, różowym… Chagall stworzył nowe kolory, swoje własne odcienie, którymi malował. Każdy z tych kolorów mógłby śmiało posiadać własną nazwę. Same w sobie są sztuką, nie mówiąc o reszcie. Artysta namalował kiedyś swój autoportret, na którym ma 7 palców u jednej dłoni. W języku jidysz jest takie powiedzenie, że coś się robi 7 palcami, a oznacza ono, że robi się to sercem, najlepiej jak się potrafi. I w tych obrazach to widać, widać serce Chagalla.


1. Mój ulubiony obraz z Muzeum Chagalla. Nie przegapcie wizyty w tym miejscu, gdy będziecie sączyć rose* na Lazurowym Wybrzeżu i wybierzcie swój ulubiony. 2. Mama syrena z dzieckiem spotkana w Beaulieu-Sur-Mer w dzień wizyty w Muzeum Chagalla – Morskie Anioły.
*na Lazurowym Wybrzeżu pije się różowe wino – rose. Najlepsze rose na świecie to Whispering Angel. O tym winie opowiedziała mi szwedzka winoznawczyni na jachtowym szkoleniu z win. Wino ma lekko różowy kolor, delikatny zapach cytrusów i elegancki smak. Na tylnej etykiecie butelki napisane jest, że wino to pochodzi z obszaru, w którym można usłyszeć anioły, a kto je wypije, może nawet je zobaczyć. Biorąc więc pod uwagę słowa Picassa, poniekąd stać się Chagallem.
