
Jaka jest pierwsza myśl, która przychodzi Wam do głowy, gdy słyszycie hasło SESZELE? Plaża? Ocean? Leżak? Drink z palemką? A czy ktokolwiek pomyślał GÓRY? No właśnie, nie wiele osób zdaje sobie sprawę z tego, że Seszele to i morze i góry. Czyni je to idealną destynacją dla osób, które w obliczu wyboru pomiędzy plażowaniem, a chodzeniem po górach, mają twardy orzech do zgryzienia. Już na głównej wyspie Seszeli – Mahe, znajduje się spora liczba górskich szlaków, a jeden z nich prowadzi wprost na sekretną plażę Anse Major.

Nawet, jeśli przed wyjazdem będziecie się zarzekać, że na Seszelach będziecie tylko ładować baterie leżąc plackiem na plaży i opalać się, zapewniam Was, że zmienicie zdanie i to najprawdopodobniej tuż po wylądowaniu i postawieniu swych stóp na rozgrzanej od słońca płycie seszelskiego lotniska. Widok otulonych do połowy gór w białe, puszyste chmury, sprawi, że zapragniecie ich „dotknąć”. Szczęśliwi będą Ci, którzy do walizki zapakowali parę adidasów. Ja, drogę na plażę Anse Major przebyłam w japonkach i nikomu tego nie polecam, chociaż, jak to się mówi, dla chcącego nic trudnego.




Ścieżka wiodąca na plażę Anse Major jest nieskomplikowanym szlakiem, który oficjalnie zaczyna się na dworcu autobusowym w Bel Ombre. To bardzo dobrze oznaczona i bezpieczna ścieżka, więc śmiało możecie wybrać się na tę wyprawę tylko we dwoje. Wiedzie ona przez wiecznie zielony las równikowy, który porasta granitowe pasma górskie. Wędrówka do plaży trwa około 1,5 godziny. Przez całą drogę możecie podziwiać soczystą zieleń lasu, żyjące w nim stworzenia (kameleony, jaszczurki, nietoperze, kolorowe ptaki), błękit Oceanu Indyjskiego i zarys wyspy Silhouette na horyzoncie.

Nie bójcie się o gady i pająki. Jakimś cudem, na Seszelach nie ma jadowitych pająków i węży. Jedynym groźnym stworzeniem jest centipede, który wygląda jak długa stonoga. Nie dotykajcie więc nic co ją przypomina. Plażę Anse Major można ujrzeć zaraz po wejściu na szczyt góry – w jej punkcie widokowym. Rozpoznacie go po drewnianej altance z ławeczkami. To świetne miejsce na łyk wody i na zrobienie kilku zdjęć maleńkiej, pustej plaży i turkusowej zatoczki. Dalsza część drogi to bułka z masłem. Prowadzi w dół wprost na samą plażę. Plaża ma około 150 m długości, jest wspaniale zacieniona, a woda w zatoce jest przyjemnie chłodna i krystalicznie czysta. Tuż przy brzegu znajdują się ciepłe, granitowe skały, na których można odpocząć podczas pływania i snorkelingu. Warto spędzić tu cały dzień. Pamiętajcie jednak, że na tej plaży nic nie ma i spakujcie do plecaka wodę, chłodne seszelskie piwo Seybrew 😉 i jakieś przekąski. Jeśli po całym dniu plażowania będziecie zmęczeni, możecie zatelefonować po łódkę taksówkę – Taxi Boat Happiness, która zabierze Was z powrotem do portu Bel Ombre. Namiary na szczęśliwą, pływającą taksówkę i jej skipera Mervina znajdziecie tutaj.






