
Zawód perfumiarza to jeden z najstarszych zawodów świata. Pierwsze wzmianki o tej profesji pochodzą ze starożytnego Egiptu, gdzie z lubością stosowano wszelkiego rodzaju olejki i pomady. Pierwsze nowożytne perfumy powstały w 1370 roku, na zamówienie węgierskiej królowej Elżbiety i istnieją one do dziś pod nazwą „woda węgierska”. Zapach tych perfum jest jednak bardzo intensywny, animalistyczny i istnieje duże prawdopodobieństwo, iż nie zostałby miło przyjęty w dzisiejszej Europie (szczególnie w środkach komunikacji publicznej, albo w korporacyjnym biurze). Inaczej sprawa ma się jednak na Bliskim i Środkowym Wschodzie, gdzie w sprawie zapachów wciąż pozwala się na więcej. Ta część świata pachnie zdecydowanie inaczej niż Europa, zdecydowanie intensywniej, a codzienne życie toczy się tu wokół spa, karaku i perfum. Na Bliskim Wschodzie zapach osobisty człowieka jest częścią jego tożsamości, znakiem rozpoznawczym i osobistym dotykiem*. A bez tego niewidzialnego dodatku, człowiek jest niekompletnie ubrany, a czasem nawet niewidzialny.

KAŻDY DOŚWIADCZYŁ KIEDYŚ „EFEKTU PROUSTA”
Otwieram kuchenną szafkę i czuję jej zapach. To stara drewniana szafka, a w środku paczuszki herbaty i kawy. W mojej głowie pojawia się nagle wspomnienie mieszkania mojej babci, w którym to w dzieciństwie, spędzałam każde wakacje. Ochoczo robię skok w tę króliczą norę, by nie stracić ani chwili i odbyć właśnie co zaproponowaną mi podróż do przeszłości. Jak słodko. Dzieciństwo, beztroska, wakacje, morze, cynamonowe ciasto… Nagle, jakaś siła ciągnie mnie z powrotem i spadam na betonową posadzkę teraźniejszości. Odbyłam podróż do mojego ukochanego miejsca, które istnieje tylko w przeszłości. Tę przejażdżkę odbyłam niewidzialnym wehikułem – zapachem jaki poczułam. Nie czuję smutku, lecz wdzięczność za takie wspomnienia, za to niespodziewane okno jasnowidzenia w przeszłość. Zapachy mają tak ogromną moc, że przenoszą nas w czasie! *Psychologowie nazywają to zjawisko „efektem Prousta”. Marcel Proust w książce „W poszukiwaniu straconego czasu” opisuje jak zanurzenie francuskiego ciastka „magdalenki” w małej filiżance herbaty, przywołało w nim wspomnienie dzieciństwa i rozwiało chmury dorosłej beznadziei. Uznaje się, iż wspomnienia węchowe są intymnym motywem całego życia. A gdy się raz ustalą to zostają w nas już na zawsze. *




MOŻESZ WZMOCNIONIĆ SWOJĄ AURĘ
Jeszcze go nie widzę, ale czuję, że się zbliża i wiem dokładnie w którą stronę skieruję swój wzrok. Na moim horyzoncie, jak biały statek, pojawia się wysoki, przystojny Katarczyk ubrany w thobe – śnieżnobiałą, starannie wyprasowaną, długą szatę. Moją uwagę przyciągają błyszczące, diamentowe spinki wpięte w mankiety szaty i równie błyszczący Rolex na nadgarstku. Odpływa, a zapach staje się coraz mniej intensywny. Pozostaje wrażenie i energia jego niewidzialnej, pachnącej aury. Odprowadzam go wzrokiem i myślę „czym oni się perfumują?”. Mój mąż zadaje to samo pytanie swojemu szefowi – Katarczykowi, który w odpowiedzi tylko tajemniczo się uśmiecha i oczywiście nie wyjawia swojego sekretu. Po prostu zmienia temat rozmowy. Osobisty zapach jest jak styl ubierania – każdy ma swój i każdy może go zmienić.

To oczywiste, że wygląd człowieka wpływa na naszą opinię o nim. Niedawno usłyszałam opowieść mężczyzny, który zobaczył na ulicy bezdomnego. Opowiadający tylko zerknął na biedaka i szedł dalej. Po chwili jednak, jego ponowną uwagę do bezdomnego przykuł fakt, iż ten wyciągnął z kieszeni kluczyki samochodowe, a następnie wsiadł do błyszczącego, luksusowego Jaguara i odjechał. Opowiadającemu mężczyźnie opadła szczęka. Przyznał, że był przekonany, iż ten „obdartus” miał w zamiarze porysować to piękne auto, a nie nim odjechać… Badania pokazują, iż nasze pierwsze wrażenie o nowo poznanej osobie kształtuje się w ciągu 4 sekund od jej ujrzenia. Natomiast pełna opinia o osobie powstaje po około 30 sekundach przebywania z nią. Nasz mózg nie chce zmienić zdania i musi wydarzyć się coś naprawdę niesamowitego, albo nawet szokującego (np. nagłe udzielenie pomocy medycznej przez tą osobę komuś poszkodowanemu), aby ta opinia zmieniła się. Pokazuje to jak ważny jest nasz wizerunek. Styliści twierdzą, że na takie pierwsze spotkania warto naprawdę się przyłożyć i wyglądać świetnie. Podkreślają także, że warto jest nawet ubrać się troszeczkę „za bardzo” – dodać jakiś interesujący element, który przyprawi nasz wygląd, niż ubrać się „za mało” – czytaj nudno. A gdyby tak jeszcze podkręcić to opiniotwórcze zjawisko i wpłynąć na czyjąś opinię o nas zanim jeszcze nas zobaczy? Zaintrygować? Zmusić do spojrzenia w naszą stronę, do odprowadzenia wzrokiem? Na przykład zapachem?


JESTEŚ TYM CZYM PACHNIESZ
Spaceruję ulicami Dohy – stolicy Kataru i czuję zapach Katarczyków. Z wentylatorów luksusowych hoteli wydostaje się zapach ich designerskich wnętrz. Właściciele najlepszych hoteli nierzadko zatrudniają perfumiarzy, których zadaniem jest stworzenie hotelowego zapachu, który zapadnie w pamięci jego gości. Na targach i w centrach handlowych porozstawiane są kadzielnice, w których pali się oud (o nim za chwilę). Tradycyjne stroje Katarczyków są takie same i dlatego pragną się oni jakoś wyróżnić. I tu z pomocą przychodzą im wszystkie wynalazki perfumiarstwa. Zapach to luksus. Z doświadczenia wiem, że świat luksusu przesiąknięty jest niebanalnym zapachem. Na luksusowych jachtach, perfumami spryskuje się pomieszczenia, garderoby, a nawet pościele przed snem! Uprzednią obecność gości w danym pomieszczeniu odgaduje się po pozostawionej przez nich niewidzialnej chmurze zapachu. Wprawny nos odgadnie nawet kto dokładnie znajdował się w pachnącym pomieszczeniu. Hermes, Chanel, Tom Ford, Jo Malone – każdy gość ma swój ulubiony zapach.







PERFUMY DLA KAŻDEGO NIE ISTNIEJĄ
Na Seszelach odwiedziłam kiedyś znajomą, która właśnie co urodziła dziecko. Spędziłam z nią cały dzień, aż do wieczornej pielęgnacji małego człowieczka. Jakie było moje zdziwienie, gdy po kąpieli i wysmarowaniu maluszka oliwką, moja znajoma spryskała go delikatnie perfumami dla dzieci. Gdy moja teściowa – Seszelka, odwiedziła swoją malutką wnuczkę w Polsce, już pierwszego dnia odwiedzin zapytała mnie, czy spryskuję córeczkę perfumami. Jakoś w głowie mi się to nie mieściło, ale prawdą jest, że na Seszelach jest to normą. Wschodnia część świata lubuje się w kadzidłach i intensywnych zapachach, które często na początku odstraszają przyjezdnych z Europy. *Każda kultura posiada skomponową przez siebie nutę zapachową. Perfumiarze z całego świata zgodnie komunikują, iż stworzenie powszechnie uwielbianych perfum jest utopią.*












TAJEMNICZY OUD – PŁYNNE ZŁOTO
Oud to składnik drogich perfum i dlatego nazywa się go płynnym złotem. Oud pachnie intensywnie, animalistyczne i piżmowo. To właśnie zapach oudu wydobywa się z porozstawianych na Bliskim Wschodzie kadzielnic. Zauważyłam, że jest też powszechnym składnikiem żeli pod prysznic, szamponów i innych kosmetyków do higieny osobistej. Oud pochodzi z konarów drzewa agarowego, które, co ciekawe, dotknięte jest rzadkim rodzajem pleśni. Kawałek korzenia nie pachnie, ale po podpaleniu osiąga bardzo intensywny, piżmowy zapach, który moim zdaniem zabija nawet złe duchy. Mieszkańcy Europy najczęściej postrzegają zapach oudu jako zbyt silny i natarczywy. W moim pierwszym odczuciu oud po prostu śmierdział, dziś już się do jego zapachu przyzwyczaiłam. Przyznam się nawet, iż powoli zaczyna mi się podobać.

SZTUKA PERFUMIARSTWA
Przeczytałam ostatnio, że ludzie z krajów arabskich, nie używają perfum, które w swym składzie posiadają alkohol, a wynika to z ich przekonań religijnych. Nie jest to jednak prawdą. To naprawdę ogromni fani tytanów perfumiarstwa. Jednorazowe zakupy w perfumerii kończą się dla nich zakupieniem nie jednego, a wielu flakonów perfum. W tutejszych perfumeriach znajdują się fotele i sofy, na których można spocząć, odpocząć, podelektować się i zastanowić. Z pomocą przychodzi asystent – sprzedawca, który dokonale rozumie powagę procesu wybierania perfum, emanuje empatią, wyrozumiałością i cierpliwością. Można z nim usiąść przy „barze” z butelkami perfum i wdać się w naprawdę porywającą dyskusję na temat pachnącego absolutu.




Uważam, że za długo zwlekałam z odwiedzeniem arabskiej perfumerii i skorzystania z profesjonalnego doradztwa w wyborze perfum idealnych. Pewnego dnia odważyłam się i pokochałam tę część orientu sercem i nosem. W przepięknej perfumerii Rasasi, przystojny i uprzejmy sprzedawca Jabir, wyjaśnił mi naturę eksponowanych tam mikstur. Od olejków, kadzideł po prawdziwe perfumy. Zważyłam tam nawet kawałek oudu i okadziłam się jego dymem. Zakupiłam pierwszy naturalny, pachnący olejek do ciała, którym skrapiam ciało po porannym prysznicu i przed wyjściem z domu. Wybrałam zapach piżma, jaśminu i cytrusów. Wychodząc z perfumerii czułam się jak królowa Kleopatra. Kobiety na Bliskim Wschodzie perfumują się takimi właśnie olejkami. Wsmarowują je w ulubione miejsca – uszy, dekolt, nadgarstki, pachwiny… Jest to więc zapach, który wyczuwają tylko one same lub osoby, które podchodzą do nich naprawdę blisko. Natomiast suknie arabek (abaje) wyperfumowane są dymem z kadzielnicy – oudem, którą ustawia się i zapala w domowej garderobie. Kobiety odymiają także swoje włosy, aby dodać im blasku i uwodzicielskiego zapachu. Na koniec spryskują się delikatnie ulubionymi, drogimi perfumami znanych marek. Wydawać by się mogło, iż to troszkę za dużo, ale wierzcie mi, że ostatecznie zapachy te tworzą idealną kompozycję. Tak to już jest, że w perfumiarstwie całość jest czymś więcej, niż sumą swoich części.






Cała ta opowieść o zapachu pokazuje, że to kobiety przyczyniły się do powstania najsłynniejszych perfum na świecie. Od Kleopatry, węgierskiej królowej Elżbiety, aż po Coco Chanel, która stworzyła dzisiejszy „zapach kobiety”. Perfumiarstwo to wiedza tajemna. Składniki perfum mogą nawzajem podkreślać swą woń lub ją zwyczajnie neutralizować. W tej dziedzinie sztuki ważny jest talent, ale równie ważna jest wiedza o wzajemnym oddziaływaniu na siebie poszczególnych składników wonnej mikstury. Jednakże największą tajemnicą stworzonych perfum jest brak ostatniego, lecz kluczowego składnika – Ciebie, zapachu Twojej skóry. I uwaga, odpowiednio dobrana mikstura perfum staje się uzależniająca. Istnieje nawet ryzyko, że już się z nią nigdy nie rozstaniesz i jak Marylin Monroe, wyznasz pewnego dnia, że do snu ubierasz tylko Chanel No 5.
The end

Wpis inspirowany aromatycznym życiem na Bliskim Wschodzie, na luksusowych jachtach i *książką „Węch. Co nos mówi umysłowi” autorstwa Ann-Sophie Barwich.
