
Picasso mawiał, że nie ważne jest gdzie mieszkamy, ale ważne jest co mamy naprzeciwko. Od ponad 2 lat codziennie spoglądam na poprzecinany stylowymi wieżowcami horyzont Morza Arabskiego. Ten widok każdego dnia mnie zachwyca i nigdy mi się nie nudzi. Obserwuję morze, które przybiera kolory, o których wcześniej nie miałam pojęcia. Kiedy słońce świeci z całej siły, powierzchnia morza ma kolor akwamaryny (jasnoniebieski) lub kolor ultramaryny (granatowy). Od czasu do czasu, kolor niebieski miesza się z kolorem zielonym i turkusowym przybierając jeden z najbardziej wyrafinowanych odcieni niebieskiego – Tiffany Blue. Natomiast w pochmurne dni, a także o wschodzie i zachodzie słońca, kolor niebieski miesza się z kolorem szarym, wtedy morze przybiera kolor cyjanu, albo kolor (o jakże wymownej dla Kataru nazwie) Petrol Blue. Najdłuższa ściana w moim mieszkaniu ma 24 m i zbudowana jest z ogromnych okien. W takim mieszkaniu nie potrzeba obrazów. Z każdego pomieszczenia mogę podziwiać to stworzone przez naturę i człowieka, ciągle ewoluujące, zachwycające dzieło sztuki. Nazywam je Widokiem Picassa.


Kiedyś, gdy wyprowadzę się z Dohy, najbardziej żal mi będzie właśnie tego – porannej kawy z niebieskim widokiem, obserwowania jachtu, którym steruje mój mąż. W Katarze, maleńkim państwie położonym nad morzem, taki widok to rzecz całkiem powszednia. Całkiem niedaleko nas znajduje się szpital, z którego okien rozpościera się dokładnie ten sam widok jaki ja mogę podziwiać z mojego mieszkania. Szpital nosi nazwę „The View” i często zastanawiam się, czy jego pacjentom łatwiej dochodzi się do zdrowia? Zakładam, że jest to bardzo możliwe, gdyż widzenie panoramiczne, czyli takie na jakie przełączamy się wpatrując się w horyzont, rozluźnia nasz mózg i uwalnia skumulowane napięcie. Tym samym opada nam poziom kortyzolu, a wtedy wszystko goi się szybciej. Poza tym, udowodniono też, że zachwyt jest emocją terapeutyczną i poszerzającą świadomość. Zachwyt zmusza nas do przekraczania samych siebie. Gdy natrafiamy na coś co nie mieściło się w naszych strukturach poznawczych, te struktury muszą runąć. Stajemy się nowymi ludźmi, z nowymi oczekiwaniami. Biorąc to pod uwagę, skrycie zastanawiam się co ja pocznę kiedy przyjdzie mi kiedyś spakować walizki i czym ja ten widok zastąpię? Tymczasem jednak wciąż się nim zachwycam.


