
Nowy Rok przywitałam smutna bez powodu, a z takiego stanu wydostać mnie może tylko duża dawka inspiracji i coś słodkiego. To drugie, dostałam w prezencie na osłodę smutków, ale to pierwsze nie tak łatwo było zorganizować. Jednak, zmieniając kanały w katarskiej telewizji, natknęłam się na film „Stowarzyszenie Umarłych Poetów” i stała się magia. Nie mogłabym wymyślić sobie lepszego źródła inspiracji, niż ten film, który widziałam już bardzo dawno temu i o którym nawet zapomniałam. Dla niewtajemniczonych: John Keating to charyzmatyczny nauczyciel, który przybywa do prestiżowej Akademii Weltona. Ma szokujące, ale zarazem genialne metody nauczania, a w relacji uczeń-profesor jest bardziej przyjacielem, niż nauczycielem. Nakazuje on swym uczniom, by zwracali się do niego „Kapitanie, mój kapitanie” zamiast „Panie Profesorze”. Kapitan przypomina swym uczniom: „Nie ważne co mówią Wam inni, słowa i idee mają moc zmieniania świata” i objaśnia, że słowa są potrzebne człowiekowi, ponieważ człowiek to istota pełna pasji. W słynnej scenie, Kapitan wskakuje na swoje biurko i pyta uczniów „Po co tu stoję?”. Jeden z uczniów odpowiada „By czuć się wyższym„. „Nie!” – odpowiada Kapitan, a po chwili dodaje: „Stoję na biurku, aby ciągle sobie przypominać o tym, aby patrzeć na rzeczy w różny sposób (z innej perspektywy)”. Toż to idealna lekcja na pierwszy dzień roku! Życie staje się naprawdę piękniejsze i zdecydowanie łatwiejsze, gdy posiada się taką umiejętność „elastycznego” oglądania świata. Na koniec, zostawiam Wam z maksymą, którą Kapitan Keating powtarza w filmie kilka razy i którą dobrze znacie, ale może warto ją przypomnieć: „Carpe diem!”.
Pięknego roku!

