museum-of-islamic-art-qatar

Gdyby ktoś zapytał mnie gdzie mieszka wiatr, odpowiedziałabym, źe na Bliskim Wschodzie. Tutaj my żyjemy w jego centrum, do Was dociera jego pokłosie. Nie ma znaczenia, czy jest zima, czy lato, smaga nas tutaj silnym wiatrem prawie codziennie. Większą cześć roku, ten wiatr nie przynosi żadnej ulgi, wręcz przeciwnie, tylko roznieca pustynny żar. Stroje Katarczyków są idealnie dopasowane do tej „dmuchającej” przestrzeni. Szczególnie pięknie na wietrze wyglądają kobiety. Suną jak zjawiska. Ich abaje układa podmuch wiatru jak najlepszy stylista. Woale i ogromne, markowe okulary ochraniają twarz przed piaskową burzą. Czasami wieje tak mocno, że czuję podmuch wiatru w mojej kuchni przy zamkniętych drzwiach i oknach. Lubię jak nie wieje. Gdy jest cicho i ciepło. Rankiem sprawdzam siłę wiatru, obserwując liście tropikalnych palm. Gdy lekko drgają, wiem, że to idealna pora na spacer. Kiedy szaleńczo miotają się na wszystkie strony, wsiadam w samochód. Czasem jednak, z premedytacją, wskakuję w ten huragan, by wywietrzyć głowę, uczesać myśli, nadać im nowy kształt. To wtedy, w tym wietrznym wirze nabieram pełne garście inspiracji, które opróżniam potem w spokojnym wnętrzu mojego, cichego domu, by ułożyć z ich ulotnej zawartości, po raz kolejny, zupełnie coś nowego.

museum-of-islamic-art-qatar